Alicja Halicka (1899 Kraków – 1974 Warszawa)

Wywodziła się z zamożnej zasymilowanej rodziny żydowskiej. Studiowała w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych dla Kobiet Marii Niedzielskiej. Na początku drugiej dekady XX w. wyjechała do Monachium, gdzie rozpoczęła naukę u węgierskiego malarza Simona Hollósyego. Swą paryską przygodę rozpoczęła w 1912 roku, a rok później była już mężatką – poślubiła Ludwika Markusa (Louisa Marcoussisa). Gruntowne wykształcenie, wszechstronność zainteresowań, a także związek z czołowym kubistą, pozwoliły jej znaleźć się w wyjątkowym miejscu w kręgu paryskiej awangardy. Halicka obracała się wśród najwybitniejszych artystycznych i literackich osobistości Paryża, m.in. Juana Grisa, Guillaume’a Apollinaire’a, Tristana Tzary. Malowała nastrojowe płótna o kubistycznej, metafizycznej i poetyckiej proweniencji. Rozwój jej kariery artystycznej warunkowały zarówno koniunktura jak i silna osobowość artystyczna męża. Z jednej strony związek z Marcoussisem zapewniał Halickiej wsparcie w promocji twórczości, z drugiej zaś strony był pewnego rodzaju ograniczeniem dla ambitnej artystki. Najprawdopodobniej właśnie ze względu na męża porzuciła swe poszukiwania w obrębie malarstwa kubistycznego i w dziedzinie grafiki warsztatowej. W latach dwudziestych XX wieku Halicka poświęciła się wychowaniu córki. W jej realizacjach malarskich przeważały sceny rodzinne we wnętrzach mieszkalnych. Sławę zyskała dzięki komponowanym w latach 1924–1938 Wytłaczanym romansom – kolażom tworzonym z różnorodnych materiałów (m.in. tkanin, koronek i piór). Utrzymane w duchu belle époque, zdobyły one popularność publiczności od Londynu do Nowego Jorku, spotykając się z zainteresowaniem wielu promotorów sztuki nowoczesnej, w tym Katherine Dreier i Heleny Rubinstein. W latach trzydziestych Halicka odbyła cykl podróży do Stanów Zjednoczonych. W Ameryce artystka nie próżnowała – współpracowała z Igorem Strawińskim i Georgesem Balanchine’em, przygotowując scenografię i kostiumy do baletów; wykonała szereg ilustracji dla Harper’s Bazaar i Vogue. Przedwczesna śmierć męża w 1941 roku była dla Halickiej ciosem, otwierającym kolejny etap, tym razem wojennej tułaczki. Po wojnie artystka wydała wspomnienia zatytułowane Wczoraj, w których z kronikarskim zacięciem oddała nie tylko najważniejsze wydarzenia swego życia, ale także barwne środowisko Montmartre’u i Montparnasse’u. Co symptomatyczne jednak tekst swoich wspomnień zilustrowała grafikami Marcoussisa. Po II wojnie światowej ze szczególnym upodobaniem malowała widoki z podróży do Indii i Polski.